Laskowski Kazimierz - Ekonom-tragik - obrazek z życia wiejskiego

Sample Image




Z doświadczenia wiedziałem, że z osobnikami o takiej końcówce łatwiej przyjść do ładu, nie obcą im jest bowiem teorya i praktyka kredytu, czego w różnych skich lub iczach
podziwiać nie można.
Spojrzałem jeszcze na numer domu. Jestem przesądny, a, mając do wyboru między cetnem a lichem, zawsze przekładam pierwsze. Numer był parzysty.
Wszystko zatem składało się dobrze.
Jaknajlepiej usposobiony wszedłem do sieni, pełnej fresków i ozdób gipsowych, dla dopełnienia ostatecznego przeglądu.
Rozpocząłem od przejrzenia listy lokatorów.
Lista lokatorów, to poniekąd sprawdziań charakteru gospodarza.
Naprzykład właściciele domów, w których "nie wolno trzymać psów i dzieci", są stanowczo ludźmi bez serca, nieczułymi na ludzką niedolę, ściągającymi komorne z całą
surowością, a, co najgorzej o nich świadczy, w większości wypadków zawierają kontrakty piśmienne, w dodatku na kwartał?
Mój gospodarz, o ile z listy wymiarkowałem, do takich nie należał.
Stróż w dalszym ciągu zachwalał:
— U nas same porządne lokatory mieszkają.
Ja czytałem:
"Chryzostom Bemolski — stroiciel fortepianów; Agaton Łyżka, Hipolit Kamizelka — zakład froterski; Julja Brylantowicz — staniczarka; Michał vel Mowsza
Amerykański — agent handlowy; Izydor Perfumer — czł. tow. sub. h. w. m.; Felicya Budnik —
otrzymująca magle; Artur Wąsikowski — fryzjer; Jan Szypułka — szewc.
Prócz tego dwóch dentystów i kilka jeszcze osób z "własnych funduszów", przeważnie płci żeńskiej.
Czytałem z lubością.
W takiem towarzystwie dla jednego literata znajdzie się miejsce.
Skinąłem na stróża i, wsuwając mu dyskę, rzekłem:
— Chciałbym pokój z przedpokojem, ale zaraz. Macie?
— Właśnie... Wczorajszej nocy jeszcze uciekł... Ugryzł się w język sądząc, iż się niepotrzebnie wygadał i poprawił:
— To jest chciałem pedzieć...
wyprowadził się, po dobrej woli.
— W to mi graj — pomyślałem — Prowadź!
Byłem już stanowczo przygotowany wziąć lokal. Ucieczka poprzednika nie zraziła mnie bynajmniej.
Przeciwnie, uznałem ją za wielce przyjazny prejudykat na przyszłość.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 Nastepna>>